O parkowaniu, które wyszło z brzegów
Miasto chce mniej samochodów, kierowca chce zaparkować pod drzwiami, a pieszy chciałby po prostu przejść. Trzy marzenia, jedno wolne miejsce i nieśmiertelna kartka „Zaraz wracam”. „Zaparkuję na chwilę” brzmi niewinnie. Awaryjne, sprint po bułki, powrót. W praktyce chwila bywa jednostką kosmologiczną. Samochód stoi, kierowcy nie ma, a kartkę na szybie archeologowie datują na międzywojnie. Niewykluczone,

